ul. Koletek 11, 31-069 Kraków, Polska

Pon-Pt: 9:00 - 18:00, Sob.: 9:00 - 14.00

+48 791 800 255

RENEGADES GARAGE

BLOG

Motylem byłem, a lakier uszkodziłem!

      Maj zbliża się ku końcowi, idą wakacje, słoneczko ładnie przyświeca, drzewa przestały już pylić – żyć, nie umierać! Dobrze wymyty i zakonserwowany lakier powinien trzymać się w niezłym stanie do września, okresowo „odkurzany” przygodną myjką za 5 zł… Aby na pewno?

      Pojawia się tylko jeden problem – owady. Wystarczy wyskoczyć na chwilę na trasę, a po kilkunastu kilometrach przestaniemy widzieć przez przednią szybę. Po zakończeniu trasy stwierdzimy, że oprócz szyby zapaćkany mamy w zasadzie cały przód. Oczywiście to jedynie wierzchołek góry lodowej.

 

      

       Okazuje się, że usunięcie całych chmar martwych owadów z szyb, plastików i lakieru nie jest wcale takie proste. Myjka ciśnieniowa to zdecydowanie za mało, a o skrobaniu i drapaniu nawet nie wolno pomyśleć. Można na etapie pre-washa użyć odpowiedniego BUG-REMOVER'a, jednakże należy uważać, by wybrany środek nie szkodził powłoce lakierniczej bardziej, od rozgniecionych owadów. Nadto musimy pamiętać, że naniesiony bug-remover nie może wyschnąć po nałożeniu, zatem musimy go stosunkowo szybko spłukać. Spłukujemy mocnym strumieniem wody i? I efekty nadal są mizerne – pomniejsze truchła zostały odspojone, ale co dorodniejsze okazy wprasowane w nasz samochód przy większej prędkości pozostają nadal na miejscu.

       Drugi etap to oczywiście mycie ręczne. W poprzednich wpisach już mówiłem, czego lepiej nie używać, zatem skupmy się na tym, czego możemy użyć. Ze swej strony gorąco polecam rękawice detailingowe – używaliśmy ich zawsze, używamy teraz i na pewno używać będziemy. Mycie ręczne samochodu można też zrealizować za pomocą odpowiedniej gąbki, jednakże należy pamiętać, że gąbka może zatrzymać w sobie drobiny piasku, kurzu czy innych nieczystości, którymi możemy porysować sobie lakier. Tak czy inaczej, rękawicę czy gąbkę należy często i dokładnie płukać w czystej wodzie.

       Mycie ręczne nadwozia pozwala przy odrobinie cierpliwości usunąć większość z nagromadzonych zabrudzeń organicznych. Jednakże przy lakierach jasnych, a w szczególności białych, mogą pojawić się odbarwienia lakieru w postaci ciemnych plamek. Jak podają źródła, owady (a konkretnie ich wnętrzności i płyny ustrojowe) mają odczyn kwaśny, co zdecydowanie wpływa niekorzystnie na lakier. Im dłużej utrzymujemy na aucie owadzią nekropolię, tym dłużej lakier naszego samochodu narażony jest na ich oddziaływanie, a zmiany będą tym widoczniejsze.

       Cóż zatem możemy zrobić? Z pomocą przychodzi nam szereg środków specjalistycznych, którymi możemy spróbować usunąć powstałe przebarwienia. Niestety, w zależności od ich rozmiaru, nasilenia barwy oraz głębokości wżeru skuteczność owych środków może być zróżnicowana.


       Kilka dni temu gościliśmy w naszym zakładzie śnieżnobiałego SUV-a z drobnymi, ale licznymi przebarwieniami na masce, pochodzącymi właśnie od owadów. Wykonaliśmy kompletny pre-wash, ręczne mycie detailingowe, głębokie oczyszczenie powłoki lakierniczej glinką detailingową, a przebarwienia nadal były widoczne. Zastosowana kuracja odpowiednimi preparatami zmniejszyła widoczność przebarwień, jednakże nie usunęła ich definitywnie. Wbrew temu, co właścicielowi owego samochodu wmawiał „ekspert – detajler”, nałożenie twardego wosku problemu by nie rozwiązało, a jedynie podkreśliło ciemne, drobne plamki na tle błyszczącej bieli maski.

       Na prośbę właściciela SUV-a, sięgnęliśmy do rozwiązań ostatecznych. Do boju wprowadziliśmy maszynę polerską, pad finishowy oraz odpowiednia pastę. Na szczęście dla lakieru, wżery nie okazały się głębokie, więc po kilkudziesięciu minutach maska wyglądała, jak nowa. Inspekcja potwierdziła usunięcie wżerów bez uszkodzenia powłoki lakierniczej, a zabezpieczony woskiem pojazd wyruszył w dalszą podróż.


       Jak widać z powyższego przykładu, w skrajnych przypadkach jedyną, skuteczną metodą usuwania śladów po niewinnych kilku robaczkach jest interwencja polerska. Warto zatem interweniować zawczasu i dokładnie myć samochód po każdej trasie tak, by ograniczyć oddziaływanie martwych owadów na lakier do minimum. W przeciwnym razie wybór jest ograniczony – trwałe oszpecenie lakieru lub interwencja maszyny polerskiej.


       Jeżeli nie masz czasu ani ochoty poświęcać całego popołudnia na mycie samochodu lub Twój samochód wymaga już opieki specjalistycznej zadzwoń!